Wpłać 23 zł na działalność FDK

Z romskiej kuźni

O świcie starą kuźnię budził miech

skórzanym płucem dmuchał co sił

i cieszył się, gdy wprawnym młotem

kowal żelazo klepał i bił

(Jan Mirga „Kowal”)

Pierwsza, niepewna wzmianka o Romów na ziemiach polskich pochodzi z roku 1357, kiedy to akta grodzkie i ziemskie wymieniły wieś Cyganowice (Czygunowice) w parafii Nowy Sącz. Za pierwszy dokument poświadczający pobyt Romów w Polsce jest uważany dokument z 1401 roku z Krakowa, w którym jest wymieniony Mikołaj Czigan, który wniósł opłatę za dzierżawioną ziemię. Dokumenty historyczne z XV wieku wskazują, że w  między Krakowem a Lwowem było trwałe osadnictwo Romów. Dokładniejszy opis społeczności romskiej pochodzi z wyspy Madon w archipelagu Wysp Jońskich, gdzie wspomniani są Cyganie[1] zajmujący się różnymi rzemiosłami, między innymi kowalstwem. Kowalstwo jest tradycyjnym zawodem romskim i obok kotlarstwa, muzyki najczęściej przez nich wykonywanym. Jak wynika ze spisu przeprowadzonego w Monarchii Austro-Węgierskiej w 1893 roku, na obszarze tzw. Górnych Węgier, tj. obecnej Słowacji, przebywało 36 tysięcy Romów. Z tej liczby najwięcej, bo aż 4598 osób, trudniło się kowalstwem. W Królestwie Węgierskim Romowie zobowiązani byli przede wszystkim do świadczenia usług rzemieślniczych, na rzeczy dworu królewskiego, możnowładców, a także hierarchów kościelnych. Szczególnie przydatni okazali się romscy kowale, ślusarze, kotlarze, ludwisarze wykorzystywani do pracy przy masowej produkcji oraz naprawach różnego rodzaju broni i sprzętów militarnych na potrzeby wojska. Z  czasem na wsiach zwiększała się intensyfikacja rolnictwa, w związku z którą wzrastało zapotrzebowanie na wszelkie metalowe narzędzia rolnicze i ich naprawy. Stąd też, w dawnej wsi kowal należał do najważniejszych postaci życia codziennego. Żelazo było materiałem niezbędnym, a umiejętność jego obróbki decydowała o sprawności całej wspólnoty. Kowal nie był więc rzemieślnikiem luksusowym, lecz kimś od spraw podstawowych kimś, do kogo się szło wtedy, gdy należało wykonać nowe lub   naprawić  narzędzia bez, których nie dało się dalej pracować. Romscy kowale świadczyli usługi dla miejscowej ludności wykonując wszelkiego rodzaju sprzęt i narzędzia niezbędne w gospodarstwie i rolnictwie. Posiadali niezwykłe umiejętności i prostymi narzędziami potrafili zrobić różne przedmioty.  Od prostych gwoździ po sprzęt rolniczy taki jak pług czy stylizowane okucia drzwi, ramy, bramy w zasadzie wytwarzali to o co prosili potencjalni klienci.  Zazwyczaj Romowie mieli własne, skromne kuźnie stojące obok domostw a czasami za kuźnie służyła im sień własnego domu.  Sami wypalali drzewo i stosowali w kuźniach węgiel drzewny.  Kuźnia była ważnym miejscem w przestrzeni wsi jednak nie każda wieś miała kowala. Kuźnie znajdowały się zazwyczaj w większych osadach, a jeden kowal obsługiwał kilka okolicznych wsi. Potencjalni klienci, przychodzili do kowala po usługę̨ albo czekali na moment, gdy kowal pojawi się we wsi wraz z przenośnymi narzędziami. W czasie wzmożonych prac polowych romski kowal z dobytkiem i rodziną, z podstawowym zestawem narzędzi przenosił się sezonowo do innych wsi. Kowal ustawiał wtedy niewielkie przenośne kowadło na drewnianym klocu, a niewielkim miechem ruszała jego żona lub córka. Bywało, że kuli na ziemi w pozycji kucącej, taki sposób kucia przynieśli ze sobą z Bałkan. Zawód kowala w rodzinach romskich był przekazywany z ojca na syna. Każdy z synów był przyuczany do pracy w kuźni. Nie każdy miał zdolności i chęci do nauki i uprawiania tego zawodu, ale znajomość tego fachu dawała możliwość na stały dochód. Romscy kowale wypełniali lukę tam, gdzie nie było stałego kowala. Z punktu widzenia pracy kuźni ich obecność była akceptowana a nawet pożądana. Osiedlali się  na obrzeżach wsi, nierzadko na terenach mniej atrakcyjnych, w pobliżu rzek. Z czasem wokół takich miejsc powstawały całe osady. Pozycja romskiego kowala w dawnej wsi była szczególna. Z jednej strony cieszył się szacunkiem jako fachowiec, od którego zależała codzienna praca innych. Z drugiej praca z ogniem i żelazem nadawała mu aurę tajemniczości. Kuźnia, płomień paleniska i dźwięk młota budziły respekt, a czasem także nieufność. W przypadku kowali romskich ta ambiwalencja była jeszcze silniejsza: byli potrzebni, ale jednocześnie postrzegani jako obcy. Romski kowal funkcjonował raczej, jako element szerszej sieci zależności lokalnej, sezonowej, a często także wędrownej. To właśnie w tej przestrzeni pomiędzy potrzebą a nieufnością, osiadłością a drogą, mieści się historia dawnych romskich kowali i kuźni, bez których wiejska codzienność nie mogła istnieć.

 Walenty Gil – ostatni romski kowal z Jurgowa

Rodzina mojego taty ze strony dziadka pochodzi z Jurgowa. To znana rodzina, w której były tradycje kowalskie. Ostatnim kowalem, który pracował w kuźni w Jurgowie był Walenty Gil.  Już w XV wieku Romowie mieszkali na terenie Spisza,  głównie w południowej jego części.  Istnieje tradycja ustna, że romscy kowale do Jurgowa zostali sprowadzeni do pracy przy remoncie kościoła. Osiedlili się niewielkim kawałku ziemi przekazanej przez proboszcza i pochodziła z części należącej do parafii, w niewielkiej odległości od kościoła. Pewne jest, że w księgach parafialnych w XVIII pojawia się nazwisko Mirga i wzmianka o romskich kowalach wyrabiających gwoździe przy okazji remontu kościoła. W rozmowach z rodziną bliższą i dalszą okazało się, że bardzo wielu Romów Karpackich zajmowało się kowalstwem. Zawsze o tym wiedziałam, ale nie zdawałam sobie sprawy, że ten zawód wykonywany był przez Romów tak powszechnie i wraz z muzykowaniem i kamieniarstwem był głównym źródłem ich utrzymania. Walenty Gil z Jurgowa był następcą kilku pokoleń kowali. Mieszkał w niewielkim osiedlu cygańskim nad rzeką Białką, w którym domki były ściśnięte, prawie jeden do drugiego przylepione. Kuźnia początkowo mieściła się w sieni przy wejściu do domu. Potem był to stojący oddzielnie drewniany niewielkich rozmiarów budynek (obecnie wykorzystywany, jako komórka, drewutnia). Znany był Walenty w całej okolicy. Bywało, że gazdowie omijali bliższych im kowali, żeby właśnie do niego się dostać i zlecić mu wykonanie różnych rzeczy. Walenty był bardzo religijny, codziennie odmawiał różaniec uczestniczył w mszach, pościł.  Mieszkanie w sąsiedztwie kościoła skutkowało częstymi kontaktami z księżmi tamtejszej parafii, z niektórymi się przyjaźnił i otrzymywał zleceniami wykonywania różnych prac na rzecz kościoła. Między innymi wykonywał zawiasy, różne okucia do drzwi kościelnych, elementy krzyży, duże świeczniki. W latach pięćdziesiątych otrzymał zlecenie na wykonanie głównej bramy wejściowej na tamtejszy cmentarz, która nadal jest zachowana w dobrym stanie. Oprócz tego robił też elementy do nagrobków, między innymi na pomniku nagrobnym jednego z księży wykonał ozdobny łańcuch. W wielu gospodarstwach do niedawna  były używane różne narzędzia i przedmioty wykonane przez Walentego Gila. Wykonywał on przedmioty nie tylko użytkowe, proste, ale miał również artystyczne.  Jego córka  ma zachowane na pamiątkę kilka niewielkich świeczników i innych przedmiotów wykonanych przez ojca.

Romscy kowale to rzemieślnicy, fachowcy, którzy nie bali się  ciężkiej pracy. To bardzo ważny element kultury i tożsamości romskiej dziś prawie zapomniany. To, też swojego rodzaju „lodołamacz”, który łamie stereotypy o Romach uchylających się od pracy. W ramach projektu Kowalstwo na Spiszu-niematerialne dziedzictwo Romów w współpracy z Fundacją Dobra Wola, w oparciu o pracę Adama Bartosza „Gospodarowanie Cyganów na polskim Spiszu” i rozmów z potomkami romskich kowali powstał film dokumentalny Byli kowale, byli. Romscy kowale na Spiszu.  (Film jest dostępny  https://www.youtube.com/watch?v=10V0j40R31w ). Film został rekomendowany przez Radę Europy w ramach European Heritage Strategy for the 21st Century i wpisany do The Golden Colection of Good Practices, jako ochrona niematerialnego dziedzictwa Romów.


[1] W artykule powołuję się̨ na historyczne dokumenty lub wypowiedzi, w których występuje egzoetnonim „Cygan”, pozostawiam je w takiej formie jak została zapisana, lub wypowiedziana w tekstach źródłowych. Jednak konsekwentnie stosuję nazwę̨ „Romowie”, która według mnie jest właściwa. Termin ten to endoetnonim akceptowany obecnie przez Romów i rządy poszczególnych państw, których Romowie są̨ obywatelami

Monika Szewczyk



Projekt „E-Drom 2025 – rekonstrukcja i rozbudowa portalu” jest dofinansowany z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) – KPO dla Kultury.