Sztuka Romów

„Współczesna sztuka romska” [contemporary roma art] to termin wprowadzony przez Tímeę Junghaus na początku XXI wieku. Autorka porównuje ten rodzaj sztuki m.in. do fizycznych właściwości czarnej dziury: „Czarna dziura nie istnieje, nie ma treści, ale zasysa i pochłania wszystko, co napotyka. W ten sposób pokazuję, jak romska sztuka może funkcjonować i jak powinno się ją postrzegać. Być może tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak romska sztuka, ponieważ romska sztuka może istnieć tylko do momentu, kiedy Romowie osiągną równość i wolność. Ten moment jest jednocześnie blisko i daleko, nie wiemy, kiedy nastąpi, ale też nie możemy sobie tego wyobrazić. I do tego czasu termin contemporary roma art jest najlepszym określeniem tego aspektu społeczności romskich i romskiej tożsamości”. W określeniu „współczesna sztuka romska” wszystkie słowa są znaczące. Sztuka ta jest współczesna, ponieważ odbiega od wizji sztuki romskiej jako folklorystycznego reliktu przeszłości. Sztuka ta jest sztuką, choć niejednokrotnie podważano jej status (widząc w niej twórczość naiwną, rzemiosło lub egzotyzując nawet wykształconych romskich artystów)  i, przede wszystkim, sztuka ta jest romska, czyli twórcami są Romowie. Chociaż w sztuce współczesnej narodowe etykietowanie zasadniczo nie ma dziś znaczenia – określenia takie jak współczesna sztuka polska, francuska, rumuńska czy łotewska nie są znaczące a wyłącznie przymiotnikowe –  to „współczesna sztuka romska” to nurt w sztuce ściśle powiązany z szerszym tłem kulturowym, poruszający problem funkcjonowania Romów w sferze tak sztuki, jak i całej kultury i społeczeństwa, a także zmierzający do wypracowania języka w sztuce, który te kwestie uwidzialni (podobnie jak w wypadku innych rodzajów sztuki emancypacyjnej np. sztuki Afroamerykanów, sztuki feministycznej czy gejowskiej). Obecnie jednak w sztuce tworzonej przez artystów o romskich korzeniach pojawia się wiele nowych tendencji, jak „romofuturyzm” czy queerowanie romskości. Artyści-Romowie porzucają powoli rolę aktywistów i edukatorów na rzecz indywidualnego i subiektywnego przeżywania świata oraz swojego w nim miejsca. Trafnie ujął to Wojciech Szymański: „Sztuka tworzona w takim paradygmacie zachowywałaby swój romski rodowód, jednocześnie go znosząc. Wymykając się prawu wyłączonego środka: byłaby sztuką romską, jednocześnie nią nie będąc. Korzystałaby z transnarodowych cech romskości, rezygnując jednak z niebezpieczeństw, płynących ze zbyt wąskiego rozumienia etniczności. Stałaby tym samym na pozycjach słabej i rozmytej tożsamości, unikającej dookreśleń i dopowiedzeń”.

Warto zatem śledzić na bieżąco twórczość romskich artystów, by podążać za tymi zmianami!

Monika Weychert